Spytałaś mnie, gdy odjeżdżałem – czy się nie bałem.
Czego ? – spytałem. Przecież zawsze tego chciałem.
Mieć dom, rodzinę – wreszcie czuć, że ktoś mnie kocha.
Cieszyć się chwilą, z tobą uczyć się swych doznań…

Siedzieć przy stole – razem, całą naszą rodziną.
Słuchać, rozmawiać – widzieć wspólną przyszłość.
Poświęcać czas tobie – zajmować się dziećmi.
Zasypiać szczęśliwym – wiedząc, że się nie śnisz…

Codziennie rano – budzić się, wtulony w ciebie.
Zanim się obudzisz – myślę, czy ja jestem w niebie?
Jednak to nie sen –  to wszystko działo się naprawdę.
Otwierasz oczy – całujesz, dzień dobry kochanie…